Świadectwa uczestników akcji

Zachęcamy do nadsyłania świadectw łask otrzymanych przez modlitwę różańcową i post, podjętych w odpowiedzi na wezwanie Maryi w Fatimie. Świadectwa można przesyłać za pośrednictwem formularza kontaktowego. Podzielmy się radością płynącą z Bożego działania w naszym życiu z innymi!


Jestem z parafii Matki Kościoła przy ul. Domaniewskiej i gdy dowiedziałam się o Waszej akcji, postanowiłam się w nią włączyć, widząc potrzebę szczególnego uczczenia tak ważnego jubileuszu. Gdy w dniu rozpoczęcia 100 godzin różańca odmawiałam część chwalebną, poczułam wyraźnie radość nieba i uczucie szczęścia, że mogę brać udział w takiej akcji. Znając swoją słabość w kwestii postu ścisłego modliłam się już od pierwszego dnia o łaskę postu w piątek, 13 X. Ku mojemu zdziwieniu post nie był dla mnie w ogóle trudny, nawet wydawało mi się, że mogłabym dłużej pościć, a do tej pory tak nigdy nie było. Te moje doświadczenia odebrałam jako znak, że Matka Boża chce, żebyśmy brali udział w tej akcji i że to jest bardzo potrzebne. Chwała Panu!


Danuta


Mam na imię Dżesika, mam 26 lat, mieszkam w Warszawie już 7 lat, ukończyłam pedagogikę społeczno-wychowawczą na UW i obecnie studiuję nauki o rodzinie na UKSW i pracuję w fundacji misyjnej "Dzieci Afryki". Jestem blisko związana z Bogiem, wiara jest nieodłącznym elementem mojego życia. Żywo angażuję się w parafii św. Stanisława Kostki na Żoliborzu, a bł. ks. Popiełuszko jest dla mnie ogromnym autorytetem i wsparciem - ufam, że pomaga mi każdego dnia, a także wstawia się za nami i za naszą Ojczyzną. Jemu też powierzam mój wyjazd misyjny do Kamerunu dnia 28 października tego roku.
Czymże byłaby nasza wiara bez modlitwy różańcowej? Ta modlitwa towarzyszy mi niemal codziennie! I dlatego też zdecydowałam się włączyć w Waszą akcję. Tydzień miałam bardzo pracowity, chorowałam na zapalenie krtani, było mi ciężko... Do tego różne problemy z relacjami w rodzinie i z ważnymi dla mnie ludźmi. Bolało mnie też to, co dzieje się na świecie, że tyle zła - jednym słowem - dopadały mnie zwątpienie i smutek... Modliłam się jednak w wyznaczonych porach. W niedzielę 08.10 o godz. 23.30 - byłam bardzo zmęczona, po chorobie, wróciłam z ważnego spotkania towarzyskiego, ale wytrwałam w postanowieniu. W poniedziałek 09.10 trudno było wstać na 6.00, odmówiłam Różaniec senna, ale świadoma ;-) We wtorek 10.10. wróciłam późno ze spotkania Duszpasterstwa Akademickiego na Żoliborzu i udało mi się odmówić Różaniec o 23.00 i ofiarować wszystkie sprawy. W środę miałam luźniejszy dzień, bez problemu modliłam się o 23.00 i w czwartek z samego rana o 7.00. Wybrałam te terminy, ponieważ były wolne i też chciałam się przyczynić do tej nieustannej modlitwy różańcowej. Dzięki Bogu dałam radę. Dzień 13.10 był dla mnie ważny, dotrzymałam postu jakościowego i ilościowego, zjadłam w sumie tylko 3 bułki i piłam wodę, rano ciepłą herbatę. Wieczorem po pracy udałam się do mojej ukochanej parafii na Żoliborzu na Mszę o godz. 18.00, a następnie ulicami Żoliborza wyruszyliśmy w procesji fatimskiej.
Przyznam szczerze, że to był niezwykły czas, potrzebowałam tej systematycznej modlitwy, by zapomnieć o sobie, problemach, by po prostu się wyciszyć... Każdy z nas ma tyle spraw. Trzeba to oddać Bogu, "Jezu, Ty się tym zajmij"... Ufam, że Bóg wysłucha wszystkich próśb i przywróci mi pokój ducha i doda sił, by mierzyć się ze złem każdego dnia!
Bardzo Wam dziękuję za akcję, życzę wielu łask Bożych, sił, zdrowia, wytrwałości i trwajmy nieustannie w modlitwie różańcowej, bo ona ma wielką moc zbawiania dusz i zwalczania wszelkiego zła!
Niech Bóg Wam błogosławi!


Dżesika


Szczęść Boże! Pragnę podzielić się świadectwem.
Bardzo dziękujemy za Waszą akcję. Codziennie odmawiamy 4 części różańca – dzięki temu i jakoś czasu nam nie brakuje, a chcemy całym sercem odpowiedzieć na wezwanie Matki Bożej do pokuty i modlitwy różańcowej. Jesteśmy na emeryturze, mamy siedmioro dzieci (jedno w niebie), dziesięcioro wnucząt (jedno w niebie). Mamy więc kogo omodlać, modlimy się także za Ojczyznę, świat cały, a zwłaszcza zatwardziałych grzeszników i dusze w czyśćcu cierpiące. Modlimy się też za siebie, bo nie ma pewności, jak jesteśmy czyści wobec Boga.
Jesteśmy chętni do dalszej modlitwy. Jeżeli znajdą się inni chętni, to my jesteśmy gotowi modlić się w podanych intencjach nadal, gdyż widzimy wielką potrzebę i wierzymy, że ratunek dla nas wszystkich, dla Polski i dla świata może przyjść tylko przez modlitwę.
Niech Bóg będzie uwielbiony i wywyższony na wieki!


Magierowie z Tarnowa


Szczęść Boże! Pragnę podzielić się świadectwem.
Zadeklarowałam swój udział w odmawianiu Różańca w czwartek o godz. 15.30 (wtedy, kiedy wychodzę z pracy) i post w piątek. Zastanawiałam się nad godziną, ale bałam się, iż napięty mój grafik (opiekuję się po pracy 88-letnią mamą i trójką wnucząt) nie pozwoli mi w skupieniu odmówić modlitwy różańcowej. Dlatego wybrałam tą godzinę, kiedy idąc ulicami gwarnego miasta, mogę doświadczyć ciszy wewnętrznej. Idąc ulicą Zana w Lublinie – bardzo ruchliwą, z wieloma supermarketami i biurowcami – zaczęłam odmawiać Różaniec. Jak bardzo uradowałam się, kiedy idący naprzeciwko mnie mężczyzna, przeżegnał się na środku ulicy i schował do kieszeni pewnie różaniec. I chociaż nie widziałam tego dokładnie, odebrałam to tak, iż ktoś już kończy swój czas, a moja godzina modlitwy się zaczyna. Dla mnie to nie był codzienny widok, że ktoś – szczególnie, że to był mężczyzna – żegna się przy supermarkecie wśród tłumu, bez żenady, nie patrzy ukradkiem, czy ktoś go widzi, nie wstydzi się wiary i czyni znak Krzyża na oczach innych. Z wielką radością przyjęłam na siebie ten piękny obowiązek trwania dalej na modlitwie różańcowej. Odmawiałam część światła i tą modlitwą włączyłam się we wspólnotę parafialną Żywego Różańca, do której należę.
Tajemnica, którą odmawiam w październiku, to Przemienienie Pana Jezusa na Górze Tabor. W tym dniu w naszej parafii Wieczerzy Pańskiej, którą prowadzą księżą pallotyni, rozpoczęły się Rekolekcje Ewangelizacyjne "Źródło" i peregrynacja relikwii Krzyża Świętego. Temat pierwszego dnia brzmi: Miłość Boża. Wierzę więc, że Maryja wypraszała również dla mnie i mojej parafii potrzebne Łaski.
Jest jeszcze za wcześnie, aby mówić o cudach w moim życiu, ale już w naszej rodzinie zaświeciło dużo światła w miejscach, gdzie było naprawdę ciemno i po ludzku nie do ogarnięcia. Najważniejsze, że wierzę, iż jesteśmy jedną wspólnotą Żywego Kościoła i dla mnie nie jest to jednorazowa akcja, lecz odpowiedź na pragnienie Żywego Boga i okazane Mu posłuszeństwo w moim codziennym życiu. Dziękuję Bogu za Was wszystkich – kapłanów i świeckich – i cieszę się, że mogę swoją maleńką cząstkę ofiarować Bogu i ludziom.


Małgorzata


Dzięki udziałowi w Waszej akcji Bóg udzielił mi łaski i pościłam, przyjęłam też Komunię świętą w intencjach fatimskich. W tym roku próbowałam już wcześniej pościć, ale nie miałam tej łaski – mój organizm nie wytrzymywał. Tym razem czuję się bardzo dobrze, choć zmęczona jestem bardzo. Dziękuję za zorganizowanie tego dzieła i za to, że mogłam w nim uczestniczyć.


Marzena K. z Braniewa


Moja córka skończyła 17 lat. W czasie ciąży znalazłam się w szpitalu. Ciąża była zagrożona – Pan ordynator, już nie bardzo młody, z dużym doświadczeniem zawodowym, w czasie obchodu po wykonaniu wszystkich dostępnych wówczas procedur lekarskich powiedział do mnie te słowa: jeśli jest Pani osobą wierzącą, to u pielegniarek jest różaniec, proszę się modlić. I wyszedł.
Różaniec stał się jedynym ratunkiem, jaki nam pozostał. Zrozumiałam, że z punktu widzenia medycznego nie było szans na przeżycie naszego dziecka. A był to pocz±tek ciąży. Ja niestety nie potrafiłam się wówczas gorliwie modlić, ale cała rodzina i siostry urszulanki szare oraz przyjaciele z Opus Dei nie ustawali w modlitwie. Ja leżałam, a modlitwa trwała.
Nasza Agnieszka urodziła się o czasie, zdrowa i bardzo grzeczna. Spośród naszej trójki dzieci jest najpogodniejszym i nie sprawiającym żadnych problemów dzieckiem. Lubiana przez wszystkich. Bardzo zdolna i pracowita. Patrząc na nią Bogu i Maryi dziękuję. Wiara modlących się i wstawiennictwo Świętych oraz moc Matki Bożej Różańcowej sprawiły cud przeżycia i zdrowia naszego dziecka.
Niech Pan Bóg będzie uwielbiany. A różaniec towarzyszy mi obecnie codziennie.


Anna


Moje doświadczenie pokazuje, że modlitwa na różańcu i zawierzenie Maryi prostuje drogi w życiu osobistym, rodzinnym i zawodowym. Jestem dużo lepszą mamą, żoną i spełniam się w życiu społecznym. Jeśli Matka Boża odpowiada na modlitwę pojedynczej osoby i bardzo namacalnie działa w jej życiu, to tym bardziej odpowie na tak wielkie wezwanie, jakim jest 100 godzin różańca i post ścisły. Jestem przekonana, że otwierając nasze serca w modlitwie, pozwalamy Bogu na Jego działanie pełne łaski!
Od roku organizuję całodniowy różaniec  pt.: „Modlitwa Miłości – Dzień z Różańcem” w różnych miastach Polski. Docierają do mnie niezwykłe świadectwa osób o przemianach, jakie zachodzą w ich życiu. Maryja jest najtroskliwszą Mamą  na świecie i nigdy nie zostawi swoich dzieci!


Uliana


Przez różne „zbiegi okoliczności” odkryłam orędzie fatimskie w tym roku na nowo. Zgłębiając je, zrozumiałam, że przez modlitwę mamy realny wpływ na bieg historii i losy świata. Z nową mocą dotarły do mnie słowa Benedykta XVI: „Łudziłby się ten, kto sądziłby, że prorocka misja Fatimy została zakończona”.
Już w Starym Testamencie czytamy przecież, że mury Jerycha runęły pod wpływem żarliwej i wytrwałej modlitwy, a Niniwa została ocalona, bo jej mieszkańcy wzięli sobie do serca to, co głosił im prorok Jonasz i zaczęli się nawracać. Uświadomiłam sobie, że jeżeli do dzieci fatimskich Bóg posłał nie jakiegoś proroka, ale własną Matkę, to nie możemy tego zlekceważyć!
Wierzę, że dominikańska akcja, w której uczestniczyłam w maju 2017 r. w obu formach (różaniec i post) była takim szturmem do nieba i odpowiedzią na prośbę Maryi, nie tylko przekazanej dzieciom w Fatimie, ale i w innych miejscach Jej objawień, m. in. w naszym polskim Gietrzwałdzie.
I ciekawa rzecz – choć nie znałam innych osób, biorących udział w fatimskiej akcji, to podczas postu i odmawiania różańca miałam poczucie wspólnoty z innymi uczestnikami i chwała Panu za to!

Maria